Motywacja jest przereklamowana

Motywacja jest przereklamowana, a jednak jakoś trzeba skłonić siebie, by zacząć robić to, co się chciało robić. Do pracy nie trzeba się motywować. Do ugotowania obiadu też nie. Dlaczego więc musisz się zmotywować, by w końcu zrealizować swoje cele i spełnić swoje marzenia? A może ta motywacja wcale nie jest Ci tak potrzebna i powinieneś przestać za nią gonić? Może zupełnie inne zasoby pomogą Ci we wcielaniu Twoich planów w życie?

Czym jest motywacja?

Na początek zastanówmy się, czym jest ten święty Graal działania, czyli motywacja? Motywacja to nic innego, jak gotowość do działania. To wewnętrzny stan, na który wpływa Twoje samopoczucie fizyczne i psychiczne, czasem również potrzeby. Kiedy jesteś głodny, to masz motywację (gotowość do działania), by ten głód zaspokoić. Gdy jesteś smutny to masz motywację (gotowość) do tego, by się do kogoś przytulić. To dlaczego nie masz motywacji, by pójść na siłownię, utrzymać dietę czy w końcu zrealizować jakieś inne swoje marzenie? Bo motywacja to nie jest magiczna różdżka, która sprawi, że natychmiast znajdziesz się w punkcie, w którym chcesz być.

Czym zatem jest motywacja?

To ogromny wysiłek. Nieustanne pobudzanie swojego ciała i umysłu do stanu gotowości potwornie je eksploatuje. Jesteśmy tylko ludźmi i działa na nas szereg różnorodnych czynników – to ciśnienie, samopoczucie, stan zdrowia, wyspanie, zakres obowiązków zawodowych i domowych. Pewne czynności wykonujemy dzień po dniu nie zastanawiając się nad swoją motywacją. To obowiązki. Wstajesz i robisz. Idziesz do pracy, gotujesz, sprzątasz czy pomagasz dzieciom w odrabianiu lekcji. Nie potrzebujesz do tego zachęty. Żeby jednak codziennie „zachęcić” się do wyjścia na siłownię czy biegania już na starcie musisz wykonać wysiłek – zmotywować się. To ogromne wyzwanie.

Z drugiej strony, motywacja to również doskonała wymówka, by czegoś nie robić. Ano dlaczego nie idę na wspomnianą siłownię? Bo nie mam motywacji. I kropka. Nie trzeba nic więcej uzasadniać, nie są potrzebne dalsze wyjaśnienia.

To jak się ruszyć?

A może by tak inaczej? Może zamiast poszukiwać motywacji i tracić energię na jej nieustanne „gonienie”, wypracować w sobie system nawyków i dyscypliny, który pomoże wytrwać w podjętych postanowieniach? Zamiast celować w „muszę schudnąć 10 kg”, ustalić sobie mniejszy cel, na krótszy okres i dążyć do niego codziennie – bez dnia odpoczynku. Codziennie poćwiczyć przez piętnaście minut. Założyć, że w pierwszym miesiącu schudnę tylko 1 kg. A gdy się nie chce, wstać, rozłożyć matę i mimo wszystko się pogimnastykować. Dyscyplina w codziennym ćwiczeniu pomoże Ci wyrobić nawyk. Gdy ćwiczenie stanie się nawykiem – nawet nie pomyślisz, że potrzebna Ci jest do tego dodatkowa motywacja.

Masz cele, plany i marzenia do zrealizowania? Pomogę Ci w nich. Nie motywuj się, tylko działaj. Przyjdź na szkolenie i zobaczysz jak wsparcie trenera i całej społeczności dodaje skrzydeł. Nauczysz się rozkładania wielkich planów na mniejsze i ich… realizowania, bez utraty energii na nieskuteczne hasła motywacyjne.

Motywacja jest przereklamowana